Z mojego doświadczenia w pracy z przedsiębiorcami wiem, że każdy biznes przechodzi przez podobne etapy rozwoju. Może się różnić tempo, ale schemat zazwyczaj jest ten sam. Dzisiaj pokażę Ci, czego możesz się spodziewać na każdym etapie i jak się do tego przygotować.
Etap I: Pierwszy krok w biznesie
Masz pomysł i energię do działania – super! Ale zanim rzucisz się w wir zakładania firmy, zatrzymaj się na chwilę. Z mojej praktyki księgowej wynika, że najczęściej popełniany błąd to… zbyt duże inwestycje na start.
Na co warto zwrócić uwagę?
Finansowanie na start
- Potrzebujesz mniej niż myślisz (serio!)
- Zacznij od minimum – logo i wizytówki mogą poczekać
- Skup się na tym, co przyniesie przychód od razu
To klienci mają pieniądze na Twój rozwój!
I tu chciałabym zwrócić Twoją uwagę na coś, co często umyka początkującym przedsiębiorcom. Wszyscy mówią o dotacjach, pożyczkach, inwestorach. A prawda jest taka, że biorąc cudze pieniądze, oddajesz kawałek swojej wolności.
Spójrzmy prawdzie w oczy:
- Dotacja z urzędu pracy? Super, ale nie możesz rozwijać biznesu równolegle pracując na etacie, bo dotacje są dla osób bezrobotnych.
- Inwestor? Świetnie, ale będzie chciał mieć wpływ na Twoją firmę.
- Pożyczka? OK, ale trzeba ją spłacić. Z odsetkami.
Mój przykład: przez kilka miesięcy budowałam społeczność kompletnie za darmo. Pisałam, edukowałam, pomagałam. Dopiero gdy miałam grupę zainteresowanych osób, stworzyłam mój pierwszy e-book o działalności nierejestrowanej.
Ten e-book przyniósł mi kilkanaście tysięcy złotych przychodu przy inwestycji około 2500 zł (głównie w korektę i skład). To właśnie moi pierwsi klienci sfinansowali dalszy rozwój mojej firmy. Bez żadnych warunków, bez oddawania kontroli, bez stresu o spłatę rat.
Etap II: Walka o przebicie się na rynku
Ach, ten etap! Pamiętam go doskonale – pierwsze przychody już są, ale wciąż drżysz na myśl o „dużym ZUSie”. To moment, w którym wiele osób popełnia jeden kluczowy błąd: zaniżanie cen.
Dlaczego strategia cenowa jest tak ważna?
Widzę to u moich klientów – często myślą, że niska cena przyciągnie więcej klientów. Ale prawda jest taka, że niska cena to pułapka! Spójrz:
Przykład A: 20 klientów po 200 zł = 4000 zł przychodu
- 20 faktur do wystawienia
- 20 osób do obsłużenia
- 20 różnych terminów
- Mało czasu na dopracowanie usługi
Przykład B: 5 klientów po 800 zł = 4000 zł przychodu
- 5 faktur do wystawienia
- 5 osób do obsłużenia
- Więcej czasu na jakość
- Możliwość budowania premium marki
Ten sam przychód, ale zupełnie inna energia w biznesie!
Jak mądrze podnosić ceny?
Z mojego doświadczenia, najlepiej działa metoda stopniowego wzrostu:
- Ustal próg klientów (np. co 10 zadowolonych klientów)
- Wprowadzaj podwyżkę o 15-20%
- Nie obniżaj raz ustalonej ceny
- Zawsze najpierw testuj nową cenę na nowych klientach
Etap III: Stabilizacja i rozwój
To ten moment, gdy siadasz wieczorem w fotelu i czujesz, że jest OK. Masz stały przypływ klientów i nie martwisz się już o ZUS. Ale teraz pojawia się kluczowe pytanie: chcesz być pracownikiem czy właścicielem swojej firmy?
Od pracownika do właściciela – trudna transformacja
To nie jest łatwa zmiana – sama przez nią przechodziłam. Różnica jest fundamentalna:
Pracownik w swojej firmie:
- Wszystko musi zrobić sam
- Jest niezastąpiony
- Pracuje W firmie
- Zarabia tylko gdy pracuje
- Ma „samo-zatrudnienie”
Właściciel biznesu:
- Buduje systemy
- Jest zastępowalny
- Pracuje NAD firmą
- Zarabia też gdy nie pracuje
- Ma prawdziwy biznes
Jak przeprowadzić tę transformację?
- Zacznij od procesów
- Spisz wszystko co robisz
- Stwórz procedury
- Przygotuj checklisty
- Deleguj stopniowo
- Najpierw proste zadania
- Potem coraz bardziej złożone
- W końcu całe obszary biznesu
- Przestaw myślenie
- Z „muszę to zrobić” na „kto może to zrobić?”
- Z „tylko ja potrafię” na „jak nauczyć tego innych?”
- Z „ile zarobię” na „jak zbudować system?”

A co jeśli coś pójdzie nie tak?
Szczerze? Porażka w biznesie to nie koniec świata. Sama miałam kilka „niewypałów” – choćby szkolenie, na które zapisało się 9 osób zamiast planowanych 50. Czy to była porażka? Nie! To była informacja zwrotna, że moi klienci wolą e-booki.
Zauważyłam, że wiele osób nigdy nie zaczyna swojej przygody z biznesem właśnie ze strachu przed niepowodzeniem.
Ale spójrzmy na to z innej perspektywy. Biznes to po prostu narzędzie. Tak jak młotek czy śrubokręt – ma Ci pomóc osiągnąć określone cele. Nie definiuje Cię jako osoby, nie jest Twoją tożsamością. Jest tylko środkiem do realizacji Twoich planów.
I teraz wyobraź sobie, że masz zepsuty młotek. Co robisz? Pewnie nie upierasz się, żeby dalej wbijać nim gwoździe, tylko szukasz nowego narzędzia. Tak samo jest z biznesem – jeśli coś nie działa, możesz spróbować czegoś innego.
Bo widzisz, to słowo „porażka” jest mocno przecenione. Niesie ze sobą tyle negatywnych emocji – wstyd, poczucie przegranej, upokorzenie. A tymczasem w biznesie rzadko kiedy coś jest totalną porażką. Zazwyczaj jest to po prostu próba, która nie wyszła tak, jak planowaliśmy. I to jest OK – ważne, żeby wyciągnąć z niej wnioski na przyszłość.
Podsumowując
Niezależnie od tego, na którym etapie jesteś, pamiętaj:
- Zacznij małymi krokami
- Pozwól klientom finansować rozwój
- Nie bój się podnosić cen
- Buduj firmę, nie samo-zatrudnienie
A Ty na którym etapie jesteś? Jak widzisz swoją transformację z pracownika we właściciela? Daj znać w komentarzu!




0 komentarzy